Piotr Sadłoń
INFOMUSIC.PL
Dostarczył
Aplauz Sp. z o.o
tel: +48 (22) 751 42 39
www.aplauzaudio.pl
Napisz Email
W dobie popularności hulajnóg na baterie, rowerów na baterie, a nawet samochodów na baterie (niewątpliwie nie zabawkowych) niczym dziwnym nie są zestawy nagłośnieniowe również zasilane bateryjnie (a konkretnie akumulatorowo). Jednym z nich jest nowy produkt marki QSC Audio – CB10 – który swoją rozbudowaną funkcjonalnością i możliwościami wykracza daleko poza powszechnie pojmowany „głośnik na baterie”. Przyjrzyjmy się mu bliżej!
Z wyglądu
Na pierwszy rzut oka CB10 niczym nie różni się od innych kompaktowych zestawów głośnikowych QSC, zachowując ten sam elegancki i oszczędny wizualnie design, jaki znamy np. z zestawów serii K.2 czy CP. Trochę inaczej niż w tamtych wygląda tylny panel, tj. układ regulatorów i gniazd, ale jest równie przejrzysty i generalnie prosty w obsłudze.
![[img:12]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-5-org.webp)
CB10 – jak pewnie się domyślacie – oparty jest na 10-calowym głośniku niskotonowym, którego w górze pasma dopełnia 1-calowy driver ciśnieniowy. Zasilane wzmacniaczem o mocy szczytowej 440 watów pozwalają uzyskać 127 dB w szczycie (peaku) w odległości 1 m, pokrywając pasmo od 47 Hz do 20 kHz (-10 dB). A to wszystko w lekkiej, ale wytrzymałej obudowie z polipropylenu w kolorze czarnym.
![[img:13]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-6C-org.webp)
Jak wspomniałem, zestaw może pracować bez dostępu do zasilania zewnętrznego dzięki wbudowanemu 22,2-woltowemu akumulatorowi litowo-jonowemu o pojemności 4400 mAh (97 Wh). Całość waży tylko 12 kg, a dzięki dużemu, wygodnemu uchwytowi w górnej ściance jest przyjazny w przenoszeniu czy instalowaniu na statywie (w dolnej ściance znajdziemy bowiem gniazdo na statyw głośnikowy). Zestaw można też postawić na podłodze/scenie w pozycji pionowej lub odchylonej do tyłu pod kątem 30 stopni dzięki ściętej tylnej części dolnej ścianki – co pozwala na jego używanie jako podręcznego monitora osobistego.
![[img:14]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-7-org.webp)
Oferta nie do pobicia
Co oferuje nam CB10 oprócz wspomnianej już możliwości pracy bez dostępu do zasilania zewnętrznego? Zestaw dysponuje wbudowanym 3-kanałowym mikserem, pozwalającym na miksowanie 3 różnych (a nawet czterech) sygnałów. Dwa pierwsze kanały (A i B) pozwalają na podanie sygnału analogowego w formacie mikrofonowym lub liniowym (przełączana czułość za pomocą przycisku MIC BOOST) poprzez gniazdo Combo (XLR-jack 1/4”). Każdy kanał posiada regulację poziomu sygnału w zakresie od „odcięcia” (brak sygnału) do +10 dB, z 0 dB w środkowym ustawieniu (na godzinę 12).
Ponadto możemy wybrać jeden z 6 presetów brzmieniowych dla danego kanału, z czego pięć jest przygotowanych fabrycznie, a w pozycji CUSTOM (APP) uzyskujemy dostęp do dodatkowych presetów, obsługiwanych już z poziomu aplikacji Loudspeaker Control (o niej za chwilę). Pięć oferowanych z panelu presetów to DEFAULT, DANCE, SPEECH, VOCAL (w obu) oraz SPEECH (DUCKER) w kanale A i ACOUSTIC GUITAR dla kanału B. Niestety, jeśli chodzi o podłączenie mikrofonu, CB10 nie oferuje zasilania fantomowego, można więc korzystać tylko z mikrofonów dynamicznych lub takich pojemnościowych, które mają własne zasilanie (np. z baterii).
![[img:15]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-9-org.webp)
Kanał trzeci, oznaczony literą C, jest wspólny dla sygnału analogowego wprowadzonego złączem mały jack (STEREO AUX) oraz audio przesyłanego za pośrednictwem Bluetooth. Tutaj mamy tylko regulację poziomu sygnału (OFF – +20 dB) oraz przycisk, który pozwala na sparowanie CB10 z telefonem, tabletem lub innym urządzeniem przesyłającym audio po Bluetooth.
Na tylnym panelu znajdziemy jeszcze gniazdo jack ¼” do podłączenia footswitcha oraz gniazdo XLR męskie pozwalające wyprowadzić sygnały wejściowe do innego urządzenia. Domyślnie pojawia się tam miks wszystkich trzech kanałów (POST DSP, czyli już po obróbce za pomocą presetów). Jeśli jednak wciśniemy towarzyszący mu przycisk CUSTOM OUT (APP), uzyskujemy dostęp – znów z poziomu aplikacji – do własnej konfiguracji wyjścia (i znów szczegóły za moment).
Pozostało nam jeszcze gniazdo do podłączenia kabla zasilającego – bowiem po pierwsze trzeba jakoś ładować wbudowany akumulator, a po drugie CB10 może też pracować zasilany z sieci – plus wyłącznik zasilania. U góry zaś znajdziemy jeszcze kontrolkę zasilania, czerwoną diodę LED informującą o zadziałaniu limitera oraz trzy diody prezentujące (zgrubnie) stan naładowania akumulatora. Ot i cała „filozofia”, jeśli chodzi o panel tylny.
Jak więc widać, podstawowe użytkowanie zestawu – bez „grzebania” w aplikacji – jest bardzo proste, ale oferujące już pewne możliwości wpływania na brzmienie finalne. Po pierwsze mamy możliwość miksowania sygnałów audio w odpowiednich proporcjach, a po drugie brzmienie sygnałów podanych poprzez wejścia A i B możemy w pewien sposób kształtować za pomocą przygotowanych presetów.
Apka
Worek obfitości rozwiązuje się po połączeniu z CB10 za pośrednictwem aplikacji Loudspeaker Control. Okazuje się na przykład, że presety, które możemy wybrać przełącznikami na panelu tylnym, to tylko czubek góry lodowej. Dopiero dostęp poprzez aplikację ujawnia pełnię jego przeogromnych możliwości. Ale po kolei.
Aplikacja łączy się z CB10 poprzez Bluetooth, dlatego też jeśli parujemy go z iPhonem czy iPadem (generalnie z urządzeniem z systemem operacyjnym iOS), na liście dostępnych urządzeń Bluetooth pojawi się on dwa razy. Jeśli chcemy z tego samego urządzenia jednocześnie sterować i przesyłać muzykę, musimy go sparować z jednym i drugim. Następnie, już w aplikacji, musimy dodać go przyciskiem Add speaker do listy Inventory i już możemy sterować naszym CB10.
W widoku zasadniczym widzimy stan naładowania baterii, wybrane presety dla wejść A i B, a także – tu nowość, tzn. coś, do czego nie mamy dostępu z panelu urządzenia – preset dla wyjścia (Contour) oraz podgląd konfiguracji wyjścia Output. Mamy też możliwość regulacji poziomów sygnałów na wszystkich trzech wejściach, wyciszenia ich, a także załączenia Duckera na wejściu 1. Dzięki niemu odtwarzana muzyka tła (poprzez Bluetooth lub na wejściach B/C) będzie się samoczynnie przyciszała, jeśli na wejściu A pojawi się sygnał z podłączonego doń mikrofonu.
![[img:8]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-1-org-1.webp)
Klikając okienka Preset na wejściu A i/lub B, przechodzimy do listy wszystkich presetów dla tychże wejść, których jest cała masa. Oprócz tych, które znamy już z panelu tylnego, mamy tu przygotowane korekcje m.in. dla różnych wokali (High Vocal i Low Vocal, czyli żeńskiego i męskiego) oraz różnorakich instrumentów, takich jak np. gitara akustyczna, gitara elektryczna, gitara basowa, saksofon, skrzypce, klawisze, perkusja i inne. Dla wejść A i B mamy też prosty, trójpunktowy korektor z filtrami o stałych częstotliwościach 100 Hz, 500 Hz i 4 kHz, które podbijają sygnał o 6 dB lub tłumią o 12 dB. Mamy też możliwość załączenia efektu pogłosu, który globalnie wybieramy z kilku dostępnych wersji „długości” (czyli czasu pogłosu), natomiast proporcję pogłosu do sygnału „dry” regulujemy dla każdego kanału osobno. W apce możemy też przełączyć czułość wejść A i B (Mic Level/Line Level) oraz ustawić „intensywność” tłumienia muzyki przez Ducker (dostępne są dwie opcje – Low i High). Kanał C nie ma żadnych dodatkowych regulacji oprócz poziomu sygnału i mutowania.
![[img:11]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-4-org.webp)
Klikając w ikonkę „zębatki” w prawym górnym rogu, przechodzimy do ustawień „globalnych”, czyli dla całego urządzenia. I tak przede wszystkim możemy tu nadać własną nazwę dla naszego CB10, podejrzeć stan naładowania akumulatora, wybrać tryb Low Power czy też opóźnić sygnał wyjściowy w zakresie 0–200 ms, aby dopasować go czasowo z innymi składnikami systemu nagłośnieniowego, jeśli jest on bardziej rozbudowany (rozproszony). Oprócz tego mamy trzy rozwijane „listy”.
Pierwsza z nich, o nazwie Contour, pozwala wybrać preset brzmieniowy dla wyjścia (sumy sygnałów) głośnika niezależnie od tego, jaki preset wybierzemy na wejściach A i/lub B. Mamy tu do wyboru 4 presety plus dla każdego z nich wersję z podciętym dołem (HPF lub 80 Hz). Owe presety to Default, Dance, Live i Floor – więcej o nich, kiedy przejdziemy do pomiarów.
W drugiej zakładce konfigurujemy wyjście Output – możemy tam wysłać sumę sygnałów ze wszystkich trzech wejść, pojedynczy sygnał z wejścia A lub B, miks kanałów A+B, sam sygnał Bluetooth albo miks wszystkich wejść i Bluetooth, czyli A+B+C+BT (co ciekawe, nie ma opcji „C only”). Natomiast trzecia zakładka pozwala skonfigurować, jaką funkcją będziemy sterować za pomocą footswitcha, który możemy podłączyć do gniazda na tylnym panelu głośnika. Za jego pomocą możemy mutować efekt reverb, mutować poszczególne wejścia czy też ich kombinacje (A+B, A+B+C), albo wybrać Solo Boost A lub Solo Boost B, czyli przełączenie czułości na mikrofonową dla wejścia A lub B.
![[img:9]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-2-org.webp)
W aplikacji mamy też u dołu ikonkę BT Audio, która pozwala konfigurować połączenie Bluetooth Audio – przede wszystkim parowanie z urządzeniem podającym sygnał audio oraz linkowanie dwóch zestawów CB10 jako pary stereo. Z poziomu aplikacji możemy też podejrzeć wersję podłączonego CB10 oraz samej aplikacji i – jeśli są dostępne nowe wersje – uaktualniać je.
![[img:10]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-3-org.webp)
Odsłuchy, pomiary
Tradycyjnie – żeby nie sugerować się „obrazkiem” – najpierw słucham, potem mierzę. I w tym przypadku było dokładnie tak samo. Na pierwszy ogień wszystko, co można, ustawione na „default” – wrażenia pozytywne, tzn. zestaw gra „ładnie”, czyli niekoniecznie idealnie płasko, ale też bez nadmiernie podbitej góry, za to na pewno z podbitym dołem, który z oczywistych względów (rozmiary głośnika i samej paczki) nie schodzi do jakichś niebotycznych „pojedynczych herców”. Ot, po prostu fajna paczka do grania „wielofunkcyjnego”. Preset „Live” na ucho ma trochę „spłaszczony” w stosunku do „Default” przebieg, głównie w zakresie niższych częstotliwości, zaś „dance” – jak można się spodziewać – to dokładne przeciwieństwo, tzn. albo jeszcze większe podbicie krańców pasma, albo podcięty środek (a może jedno i drugie). Ostatni, „floor”, z racji przygotowania do pracy jako monitor podłogowy, ma jeszcze bardziej niż „live” ścięty dół pasma.
Posiadane w domu instrumentarium jest niestety zbyt ubogie, aby sprawdzić brzmienie każdego instrumentu, dla którego CB10 posiada dedykowany preset. Ograniczyłem się więc tylko do podłączenia mikrofonu oraz – wyprzedzając nieco fakty – zmierzenia charakterystyk kilku z tych presetów.
A skoro wywołany został temat pomiarów, to poniżej przedstawiam wyniki kilku z nich – tradycyjnie pomiar w plenerze z głośnikiem ustawionym na statywie i z mikrofonem pomiarowym w odległości ok. 1 m od zestawu.
Znów na pierwszy ogień idzie funkcja przejścia (transfer function) przy wszelkich możliwych presetach ustawionych na „default” i z wyzerowaną korekcją – dla sprawdzenia, czy wrażenia słuchowe idą w parze z pomiarami. Faktycznie charakterystyka amplitudowa nie jest bynajmniej linią płaską – choć w zakresie od ok. 200 Hz do ok. 4 kHz przebieg jest dość wyrównany – z podbitą górą (między 5 a 12 kHz) o ok. 3–4 dB oraz dołem (70–180 Hz) z maksimum przypadającym na ok. 120 Hz (+8 dB). Całkiem niezła za to jest charakterystyka fazowa, która w zakresie od 400 Hz w górę ma prawie idealnie płaski przebieg.
![[img:2]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-transfer-org.webp)
„Ładny” przebieg charakterystyki fazowej nie bierze się znikąd – jeśli spojrzymy na charakterystykę impulsową, zobaczymy, że tu też jest naprawdę nieźle, tzn. szybkie tłumienie szkodliwych rezonansów skutkuje krótkim, symetrycznym impulsem z tylko jednym „wahnięciem” po impulsie pobudzającym i mocnym tłumieniem pozostałych, które praktycznie całkowicie wygasają po ok. 1 ms.
![[img:3]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-impuls-org.webp)
Na poniższym wykresie możemy ocenić kierunkowość zestawu (w osi, pod kątem 30, 45 i 90 stopni) – jak widać, nie gra on jakoś bardzo szeroko, aczkolwiek deklarowana przez producenta 90-stopniowa dyspersja w zasadzie jest zachowana w całym paśmie pracy.
![[img:4]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-kierunek-org.webp)
Na wykresie kierunkowości wprawne oko mogło też odczytać, w którym punkcie na charakterystyce wypada podział pomiędzy głośnikiem niskotonowym a driverem, czyli w okolicy 2 kHz. Potwierdza to poniższy wykres, na którym zamieszczono charakterystyki poszczególnych składowych CB10, tj. drivera, 10-calowego woofera i otworu bass-reflex.
![[img:5]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-sklad-org.webp)
Na poniższym wykresie możemy prześledzić działanie korektora w kanałach A i B przy ustawieniu filtrów skrajnych (100 Hz i 4 kHz) na minimum, czyli każdy na -12 dB (kolor niebieski), oraz filtra środkowego (500 Hz), również na minimum (zielony). Kolorem czerwonym, tradycyjnie dla odniesienia, przedstawiono charakterystykę w trybie „default” bez korekcji. Widać, że filtry mają szerokie pasmo, więc dość istotnie będą wpływały na ogólne brzmienie.
![[img:6]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-eq-org.webp)
Kolejny wykres prezentuje orientacyjnie, jak zmienia się brzmienie zestawu po wybraniu jednego z czterech presetów na wyjściu zestawu. Kolor czerwony to „default”, granatowy „dance” (widać, że zamiast podbicia góry i dołu mamy podciętą średnicę pasma), zielony „live” (faktycznie troszkę mniej podbicia w dole i dodatkowo podcięty niski środek, w okolicy 400 Hz) oraz fioletowy „floor” z załączonym dodatkowym filtrem HPF.
![[img:7]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-preset-org.webp)
I na koniec, dla ciekawości, obiecane charakterystyki kilku presetów z szerokiej listy dostępnej w kanałach wejściowych A i B. Czerwony to dla porównania preset „default”, fioletowy (ten z podbitym środkiem) przygotowany jest pod gitarę basową, żółty to „speech”, czyli preset dla mowy, niebieski opisany jest jako „violin”, czyli dla skrzypiec, a zielony to „acoustic guitar”. To, jak wspomniałem, tylko kilka przykładowych presetów, bowiem jest ich tak wiele, że wrzucenie wszystkich spowodowałoby zupełną nieczytelność rysunku.
![[img:16]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-cb10-wejscia-org.webp)
Podsumujmy
Firma QSC, znana z oferowania solidnych – tak w kwestii wykonania, brzmienia, jak i oferowanych funkcji – zestawów głośnikowych (seria K.2, „kolumnowy” KC12, modułowe L-ki), poszła krok dalej, oferując jeszcze bardziej „naszpikowany” możliwościami kompaktowy zestaw CB10. To naprawdę uniwersalny, wszechstronny zestaw do nagłaśniania, który sprawdzi się w bardzo wielu sytuacjach – o ile oczywiście ktoś nie będzie oczekiwał od niego niemożliwego, czyli np. nagłośnienia imprezy plenerowej na kilkaset osób. Ale już mała prezentacja na zewnątrz czy niewielki evencik np. na szkolnym boisku czy przedszkolnym placu zabaw – czemu nie (najlepiej mieć wtedy dwa takie zestawy). Nie możemy też spodziewać się z takiego malucha „masujących” wnętrzności basów ani urywających głowy wokali, jednak 127 dB w szczycie (w odległości 1 m) potrafi zrobić robotę przy rozsądnych wymaganiach co do niego. Do tego mnogość presetów brzmieniowych może być pomocna nie tylko dla tych, dla których korektor jest wrogiem publicznym nr 1, ale też dla tych, którzy chcą wykorzystać CB10 do prostego nagłośnienia małego występu (solowego występu czy duet) bez podłączania zewnętrznego miksera. No i nie do przecenienia jest dostęp do wszystkich parametrów z poziomu aplikacji łączącej się z zestawem po Bluetooth (trzeba tylko mieć świadomość ograniczonego zasięgu) oraz fakt, że z tego samego smartfona czy tabletu możemy zarówno puszczać muzykę, jak i sterować głośnikiem. Do tego kompaktowe rozmiary, mała waga i wygodny uchwyt do przenoszenia, nie mówiąc już o możliwości pracy bez dostępu do zasilania zewnętrznego dzięki wbudowanemu akumulatorowi, który wg zapewnień producenta może pracować nawet 12 godzin. Ja, testując go przez ponad godzinę, nie zdążyłem „zbić” ze wskaźnika ani jednej kreski, więc coś w tym musi być. Z drugiej strony nie „żyłowałem” go zbytnio, pracując w trybie „Low Power”, co jednak wystarczyło w zupełności do komfortowego odsłuchiwania muzyki czy pomiarów. I tylko cena może trochę na pierwszy rzut oka odstraszać, ale nie jest ona bezzasadna, biorąc pod uwagę możliwości tego „malucha”.
Ci, którzy potrzebują nagłośnienia przenośnego, zasilanego akumulatorowo, przygotowanego brzmieniowo pod zastosowania „powszechnego użytku”, a do tego z możliwością wykorzystania go do nagłaśniania różnych źródeł dźwięku bez konieczności podłączenia miksera, koniecznie powinni bliżej zaznajomić się z CB10 od QSC Audio.
