Test QSC KC12
Nagłośnieniowy system kolumnowy Autor: Piotr Sadłoń • 19 grudnia 2025
Piotr Sadłoń
INFOMUSIC.PL
Dostarczył
Aplauz Sp. z o.o
tel: +48 (22) 751 42 39
www.aplauzaudio.pl
Napisz Email
Tzw. „słupki”, czyli kolumnowe systemy nagłośnieniowe nie są obecnie czymś nowym czy niespotykanym. Mają swoje niewątpliwe zalety, ale również słabe strony. Do pierwszych zaliczyć można m.in. kompaktowość i łatwość obsługi, natomiast ich piętą achillesową są pewne niedomagania brzmieniowe, szczególnie w zakresie niskiego środka. Jak na tym tle wypada pierwszy system kolumnowy firmy QSC, należący do rodziny K? Przekonajmy się…
Od razu „na dzień dobry” trzeba przyznać, że system KC12 prezentuje się „zawodowo” – w naszym przypadku do testów dotarły systemy w kolorze białym, co też ma swój urok i swoje zastosowanie (akurat w przypadku jednego wydarzenia, gdzie KC12 miał okazję „popracować”, w tej wersji kolorystycznie idealnie wpasował się w otoczenie). Od razu jednak uspokoję, że system dostępny jest też w kolorze czarnym, który cenowo wpada nieco lepiej od „bielucha”.
Spis treści
Konfiguracja
KC12T składa się z trzech elementów – subbasu KC12S na głośniku 12-calowym, w którym mieści się „mózg, serce i mięśnie” systemu, tzn. wejścia/wyjścia, regulatory, DSP i wzmacniacze, nadstawki średnio-wysokotonowej KC12T w formie kolumny oraz „przedłużki” KC-SP32 tejże nadstawki, swoją formą idealnie z nią współgrającej. Zarówno satelita KC12T, jak i łącznik KC-SP32 mieszczą się w wygodnym do przenoszenia, zasuwanym na zamek błyskawiczny pokrowcu. Pokrowiec również można dokupić na subbas, dzięki czemu cały system może być estetycznie i bezpiecznie zapakowany na czas podróży czy przechowywania.
![[img:13]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-5-org-1.webp)
KC12 jest systemem trójdrożnym, a więc w satelicie KC12T możemy spodziewać się przetworników różnego typu. I faktycznie tak jest, bowiem znajdują się tam dwa przetworniki 4-calowe, odpowiedzialne za średnicę pasma oraz 1-calowy driver, współpracujący z opatentowanym przez QSC falowodem LEAF (Length-Equalized Acoustic Flare), zapewniającym równomierne pokrycie w zakresie 145° w płaszczyźnie horyzontalnej i 35° w płaszczyźnie wertykalnej oraz daleki zasięg systemu.
![[img:14]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-2-org-1.webp)
![[img:17]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-6B-org.webp)
Przygotowanie systemu do pracy jest więc banalnie proste – polega na włożeniu do gniazda w górnej ściance suba 32-calowego łącznika KC-SP32, a następnie zamocowaniu na jego szczycie kolumny KC12T. W przypadku, gdy system stoi wystarczająco wysoko, np. na wyższej scenie, można kolumnę zainstalować bezpośrednio w subbasie, bez pośrednictwa „sztycy”. W obu przypadkach nie potrzebujemy żadnych połączeń kablowych między „górką” a subem – sygnał poprowadzony jest wewnątrz korpusu łącznika/kolumny.
![[img:15]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-3-org.webp)
![[img:16]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-4-org-1.webp)
Trochę więcej „zabawy” jest po podłączeniu zasilania, bowiem menu urządzenia jest przebogate z jednej strony, z drugiej zaś dość łatwe w obsłudze, a dla osób nieobeznanych z tajnikami nagłaśniania wręcz może być zbawienne. Dlaczego? Otóż KC12, oprócz znanych z zestawów głośnikowych z serii K i K.2 presetów brzmieniowych, pozwalających na dostosowanie brzmienia zestawu/systemu do danego zastosowania (live, monitor, DJ itp.) udostępnia również presety korekcji dla wejść, w przypadku podłączenia doń różnorakich źródeł sygnału. Ale może po kolei.
![[img:18]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-1-org-1.webp)
Menu
Ci, którzy mają lub znają zestawy głośnikowe z serii K.2 spoglądając na „plecy” subbasu K12S poczują się „jak u siebie w domu” – układ gniazd i regulatorów jest niemalże identyczny i tu i tam. Bardzo podobne jest też MENU (choć – jak już wspomniałem – w KC12 trochę bardziej rozbudowane) i sposób poruszania się po nim, za pomocą obrotowego enkodera oraz dwóch przycisków. Ja osobiście muszę zawsze chwilę czasu poświęcić na „przestawienie się” z częściej spotykanego poruszania się po Menu za pomocą enkodera z przyciskiem, ale dość szybko da się opanować i przyzwyczaić do specyfiki pracy z enkoderem, którego nie należy „naduszać”.
![[img:19]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-7-org.webp)
Jak wspomniałem wcześniej MENU systemu jest mocno rozbudowane i ma sporo do zaoferowania, nie będziemy więc teraz szczegółowo zagłębiać się we wszystkie jego funkcje. Wspomnę tylko o najważniejszych cechach. Tak więc w MENU możemy wybrać „tryb” pracy, dla obu wejść Combo osobno – INPUT A może być wejściem liniowym, mikrofonowym lub Hi-Z (gdy podłączamy instrument z pasywną przystawką, np. gitarę akustyczną czy bas), zaś INPUT B może pracować z sygnałami liniowymi, mikrofonowymi, a także z urządzeniami wymagającymi zasilania fantomowego, czyli mikrofonami pojemnościowymi lub DI-boxami. Dla każdego z nich możemy też wybrać jeden z 14 profili brzmieniowych, czyli po prostu predefiniowaną korekcję na wejściu. Profile te przygotowane są dla wokali męskich i żeńskich (nieco inne dla mikrofonów dynamicznych, a inne dla „pojemników”), dla mówców korzystających z mikrofonu do ręki, nagłownego lub krawatowego, a także dla takich instrumentów jak gitara akustyczna, bas, perkusja elektroniczna czy klawisz. Mamy też korekcję dla – chyba dość rzadko obecnie stosowanej – formy nagłaśniania całego bandu za pomocą jednego mikrofonu pojemnościowego, oraz podcięcie nieskorygowanej za pomocą EQ charakterystyki (default) filtrem górnoprzepustowym 100 Hz.
![[img:21]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-9-org.webp)
Z kolei dostępne profile brzmieniowe, czyli – mówiąc „po ludzku” – korekcja na wyjściu, jaką oferuje KC12 to LIVE, DANCE, CINEMA oraz profil domyślny, czyli bez korekcji. Możemy też stworzyć własną korekcję na wyjściu, korzystając z czteropunktowego korektora, przy czym skrajne filtry są półkowe, zaś dwa środkowe dzwonowe. Co ciekawe wszystkie 4 filtry mają tylko możliwość tłumienia (max. 6 dB), bez możliwości podbijania sygnału. Mamy też presety dla samego subbasu – domyślny BALANCED oraz DEEP, BOOST, a także możliwość samodzielnej regulacji poziomu suba w krokach co 1 dB (tłumienie). Jest wreszcie również funkcja SUB ONLY pozwalająca wyciszyć całkowicie satelitę.
![[img:22]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-10-org.webp)
KC12 oferuje też pogłos, o trzech różnych czasach pogłosu i regulowanej intensywności, który dla obu kanałów A i B jest taki sam – ale oczywiście można indywidualnie wybrać, czy w danym kanale ma być ten pogłos czy nie i w jakich proporcjach w stosunku do sygnału „dry”. Mamy też możliwość opóźnienia sygnału o maksymalnie 200 ms, jest też kilka opcji wyboru sygnału, jaki pojawi się na wyjściu B. Spore podmenu zajmuje też Bluetooth, który w przypadku KC12 zapewnia pracę w trybie True Wireless Stereo, jak również daje możliwość parowania do 4 systemów KC12 razem (tryb MULTI). Równie rozbudowane jest podmenu SETTINGS, gdzie między innymi możemy zapisywać i przywoływać zapisane sceny (z naszymi preferowanymi korekcjami czy ustawienia pogłosu i/lub opóźnienia), skorzystać z generatora tonów testowych, zabezpieczyć MENU przed niepowołanymi osobami itp. Jak widać sporo i tu ujawnia się pierwszy minus KC12.
![[img:25]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-13-org.webp)
Otóż całe zarządzanie MENU odbywa się, jak już wiemy, za pomocą pokrętła i przycisków na tylnej ściance suba. A sub – jak to sub – stoi raczej na ziemi, ewentualnie scenie, i wszelakich ustawień dokonywać musimy w „przysiadzie”, „półsiadzie”, na „klęcząco” lub ewentualnie na leżąco. Żadna z tych pozycji nie jest zbyt wygodna na dłuższą metę, więc jakieś bardziej zaawansowane „zabawy” z MENU są po prostu uciążliwe dla stawów kolanowych (zwłaszcza, jak się już nie ma 20 lat). Życie użytkowników KC12 byłoby prostsze, gdyby producent wpadł na pomysł przygotowania np. aplikacji na smartfon czy tablet do zdalnego, o wiele bardziej wygodniejszego i szybszego (niż korzystając tylko z manipulatorów na „plecach” suba) konfigurowania systemu.
Ale dość gadania, czas posłuchać.
![[img:20]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-8-org.webp)
Subiektywne wrażenia i obiektywne pomiary
Ocenianie brzmienia systemu nagłośnieniowego czy jakiegokolwiek innego urządzenia audio jest moim zdaniem obarczone bardzo dużym subiektywizmem. Staram się zawsze – o ile to tylko możliwe – dorzucać wyniki pomiarów wykonanych w możliwie jak najmniej „inwazyjnym” środowisku, czyli przeważnie w tzw. plenerze. Krótko mówiąc odbywa się to – cytując pewną znaną piosenkę – „w moim ogrodzie”, zapewne ku wielkiej uciesze sąsiadów, szczególnie gdy staram się wycisnąć z testowanego systemu wszystko co się da, aby ocenić jego walory „mocowe”. Ale płyńmy „do brzegu”.
Zanim jednak przejdziemy do pomiarów pokuszę się o dosłownie kilka zdań mojej subiektywnej oceny brzmienia oraz ogólnie „odczucia” odnośnie KC12, nie tylko po przesłuchaniu kilku nagrań, ale również mając okazję wykorzystać system do pracy w „realnym świecie” (o czym za chwilę). Pierwszy rzut ucha – system gra pełnym, szerokim pasmem, z całkiem mocnym basem (wszystko to dotyczy ustawień „default”), lekko podkreślonym pasmem najwyższym i „niekłującym” środkiem. Można więc podejrzewać, że charakterystyka przenoszenia nie będzie płaska jak stół, ale po pierwsze to nie monitory studyjne, a po drugie w urządzeniach live granie „totalnie płasko” wcale nie oznacza, że system brzmi dobrze. Owszem, mając wystrojony system „na płasko” dajemy pole do działania potencjalnym użytkownikom, np. realizatorom dźwięku zespołów, które będą grać na owym systemie, ale takie podejście raczej zarezerwowane jest dla świadomych użytkowników, czyli np. rzeczonych realizatorów (co jednak, niestety, nie zawsze jest regułą). W przypadku KC12 – zwłaszcza biorąc pod uwagę gros oferowanych presetów brzmieniowych i innych ułatwień – założeniem projektantów było (tak mi się wydaje) stworzenie bardzo uniwersalnego narzędzia, służącego do nagłaśniania różnorakich wydarzeń, obsługiwanych przez osoby o bardzo różnym stopniu zaawansowania.
![[img:26]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-15-org.webp)
Mamy więc system przygotowany do pracy zaraz po załączeniu zasilania (i podaniu sygnału) tak, aby nie trzeba było być doświadczonym inżynierem dźwięku, żeby uzyskać dobre brzmienie systemu. Z drugiej strony jeśli ktoś będzie chciał bardziej „spłaszczyć” charakterystykę, aby zbliżyć się brzmieniowo do monitorów studyjnych, nie ma z tym większego problemu, bowiem będące na pokładzie 4-punktowe EQ zupełnie do tego wystarczy (zaraz się przekonacie, gdy spojrzycie na charakterystykę systemu).
Oprócz przyjemnego, ale nie przekolorowanego brzmienia uwagę zwraca bardzo szeroki kąt dyspersji w płaszczyźnie horyzontalnej – stojąc niemalże obok systemu jest jeszcze całkiem dobrze słyszalny wokal czy wyższe zakresy częstotliwości instrumentów. Bardzo przydało się to podczas nagłośnienia szkolnej akademii z okazji jubileuszu placówki, która miała miejsca – a jakże – na sali gimnastycznej szkoły, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Jak choćby takimi, że „kolumny” mogły stanąć praktycznie tuż przed pierwszym rzędem widowni, a o żadnych front-fillach nie mogło być mowy. Okazało się, że nawet siedzący w pierwszym rzędzie (a jak to na takich imprezach bywa przeważnie byli to „honorowi goście”) mogli wszystko wyraźnie i czytelnie słyszeć. Tak samo na innej imprezie – plenerku z małą sceną (11 listopada) - system również bez problemu poradził sobie bez front-filla, zwłaszcza że „publika” stała w pewnej odległości od sceny.
![[img:23]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-11-org.webp)
We wspomnianej wcześniej sali gimnastycznej uwidoczniła się też inna mocna strona systemu, tj. „daleki rzut”. Dzięki temu, że driver współpracuje z falowodem, który odpowiada za wytworzenie fali o spójnej płaszczyźnie czołowej, nawet w odległości kilkunastu metrów w tym dość paskudnym akustycznie pomieszczeniu głos czy wokal (bo była też część artystyczna) był czytelny i zrozumiały. Natomiast ograniczenie dyspersji w płaszczyźnie wertykalnej niewątpliwie jest bardzo pomocne w tego typu obiektach, a zupełnie w niczym nie przeszkadzające podczas pracy w bardziej przyjaznych akustycznie miejscach.
Przejdźmy jednak do bardziej obiektywnych spostrzeżeń, w czym pomocne będą analizy wyników pomiarów.
Pierwszy „na tapetę” idzie już wcześniej zaanonsowany przebieg funkcji przejścia (transfer function) całego systemu przy ustawieniach „defaultowych”. Widać, że faktycznie przebieg charakterystyki amplitudowej do idealnie płaskich nie należy, za to charakterystyka fazowa jest bardzo poprawna, praktycznie w całym zakresie pracy „kolumny” średnio-wysokotonowej jest liniowa i płaska (to nie zawsze jest to samo).
![[img:2]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-transfer-org.webp)
O tym, w jakim paśmie gra „górka”, a w jakim subbas, informuje nas kolejny wykres, na którym również pokazano, jak na pracę suba wpływają presety „subbasowe” (czerwona to tryb BALANCE, zielona BOOST, zaś fioletowa odpowiada trybowi DEEP). Jak widać jeśli potrzebujemy faktycznie mocnego „kopnięcia” wybierzemy ten ostatni tryb, choć już BOOST dodaje około 4 dB w okolicy 60 Hz.
![[img:3]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-subs-org.webp)
Jeśli chcemy jeszcze bardziej szczegółowo przeanalizować pracę przetworników w poszczególnych pasmach, spójrzmy na kolejny wykres. OK, pasmo pracy przetworników 4-calowych trochę mi „nie doszło”, ale i tak dość wyraźnie widać, gdzie wypada punkt crossu między 4-calówkami a driverem – mniej więcej tam, gdzie na charakterystyce amplitudowej pojawia się „dołek” w okolicy 2,2 kHz. Bass-reflex (niebieski) ma zauważalny choć niezbyt „mocny” wpływ na pasmo przenoszenia „kolumny”, przesuwając jej dolną granicę tylko o ok. 20 Hz w dół, czyli gdzieś w okolice 150 Hz.
![[img:4]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-sklad-org.webp)
Przyjrzyjmy się też dyspersji w płaszczyźnie horyzontalnej, która faktycznie jest szeroka. Mamy tu – po kolei, od góry (od zielonego) – pomiar w osi, pod kątem 45, 60 i 90 stopni (tu już widać zauważalny, ale jeszcze „całkiem przyzwoity” spadek poziomu w zakresie góry i wysokiego środka), oraz w osi, ale z tyłu systemu, czyli pod kątem 180 stopni w stosunku do płaszczyzny czołowej. Widać, że z tyłu występuje mocne tłumienie pasma powyżej 2 kHz, średnie w zakresie 500 Hz-2 kHz i praktycznie znikome poniżej 450 Hz. Widać tu też, które pasma mogą się nam sprzęgać, przy mocnym wysterowaniu mikrofonów (800 Hz i „dół” poniżej 400 Hz).
![[img:5]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-kierunek-org.webp)
Na koniec parę wykresów pokazujących, jak na brzmienie systemu wpływają presety. Na początek (bo jest ich mniej) presety/korekcja na sumie. Zielony wykres (jak na wszystkich) to nasze odniesienie, czyli DEFAULT, kolor niebieski, z mocno wyciętym niskim środkiem to DANCE, na fioletowo uwidoczniona jest charakterystyka trybu LIVE i na czerwono CINEMA. Jak widać największe różnice występują w dole i niskim środku, a także w najwyższych rejestrach, tj. powyżej 10 kHz (gdzie już mało kto cokolwiek słyszy, a już na pewno ci, którzy mają za sobą kilkanaście lat pracy na scenie czy za mikserem).
![[img:6]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-preset-org.webp)
I już na samo pożegnanie „paczka” wykresów dla różnych presetów brzmieniowych wybieranych na wejściach. Mamy więc po kolei korekcję dla wokali męskich i żeńskich, korzystających z mikrofonów dynamicznych (pierwszy wykres) i pojemnościowych (wykres drugi). Korekcja dla wokali męskich to ta z mniej podciętym dołem.
![[img:7]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-vox-dyn-org.webp)
![[img:8]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-vox-cond-org.webp)
Kolejne wykresy dotyczą korekcji dla mowy – dla mikrofonu do ręki (niebieski), nagłownego (fioletowy) i krawatowego (czerwony)
![[img:9]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-mics-org.webp)
I wreszcie coś dla instrumentalistów czyli gitara akustyczna (niebieski) i bas elektryczny (fioletowy)
![[img:10]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-guitar-org.webp)
oraz perkusja elektroniczna (żółty) i klawisze (niebieski). W tej ostatniej widać najmniejszą ingerencję korektorem, praktycznie jest tylko lekko podcięta w zakresie najniższych częstotliwości, czyli poniżej 100 Hz.
![[img:11]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-key-drum-org.webp)
Są też dwa specyficzne presety – jeden to po prostu załączony filtr górnoprzepustowy 100 Hz (żółty), zaś ostatni to korekcja dla wspomnianego już wcześniej, rzadko chyba spotykanego przypadku, gdy nagłaśniamy cały zespół jednym mikrofonem pojemnościowym.
![[img:12]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-band-mic-100hz-org.webp)
Podsumowanie
KC12 firmy QSC określiłbym jednym, choć może mało precyzyjnym określeniem „przyjemny”. Przyjemnie się na niego patrzy, równie przyjemnie słucha, całkiem przyjemny jest w transporcie (bez problemu dwa systemy mieszczą się w zwykłym „kombiaku” – co widać na zdjęciu) i równie przyjemny w montażu. Jedynie co jest mniej przyjemne, to konfigurowanie i poruszanie się po MENU, a to z tego powodu, że trzeba do tego przyjąć niezbyt wygodną, klęcząco-kucającą postawę. System oferuje gros funkcji, a jednoczenie osoby mniej wprawione w sztuce nagłaśniania bez problemu sobie z nim poradzą – wystarczy podłączyć sygnały, zasilanie, „odpalić” i już jest dobrze. A nawet bardzo dobrze. Jeśli zaś chce się jeszcze lepiej, mnogość ustawień w MENU jest w tym bardzo pomocna. Pokrycie jest rewelacyjne, moc wystarczająca do obsłużenia małych i średnich eventów czy też koncertów w klubach, mniejszych salach czy nawet na małym plenerku. I tylko do szczęścia brakuje mi możliwości zdalnego konfigurowania i zarządzania systemem z poziomu smartfona czy tabletu, o co do producenta apeluje mój kręgosłup przy aktywnym wsparciu stawów kolanowych.
![[img:24]](/img/artykuly/zdjecia/qsc-kc12-12-org.webp)